W przeciwieństwie do pewnej gazety nie będę pisał tylko o piłce nożnej. Opisuję, to co widzę i o czym mam jakieś pojęcie.
RSS
wtorek, 30 sierpnia 2016
Gorsi od Azerbejdżanu

Tytuł to nie żart. Azerbejdżan ma dwie drużyny w fazie grupowej Ligi Europy: Karabach Agdam (przepraszam za ewentualny błąd w nazwie - na stronie UEFA brzmi to inaczej) w grupie z Anderlechtem, St. Etienne i Mainz oraz FK Gabala (Qabala) w grupie z Fiorentiną, PAOKiem i Slovanem Liberec. Oni gonią Europę. A u nas? Legia w Lidze Mistrzów na co bardziej zapracowała poprzednimi sezonami niż tym i...  No właśnie, jaśnie wielmożni panowie d... nie piłkarze i chyba niewiele lepsi trenerzy. Może Zagłębie pójdzie za ciosem, może Lechia zaistnieje. Gdybanie, a fakty są takie, że inni gonią zachód bardziej intensywnie i wkrótce nas przegonią.

czwartek, 18 sierpnia 2016
Jak Feniks z popiołów

Gdy wróciłem do domu po 21 i znając wynik siatkarzy (dzięki radiowej "Jedynce") włączyłem transmisje sportowe to zastanawiałem się, czy dzisiejszy wpis nie zakończy się wpisem "jedynym pozytywnym dla mnie wynikiem było zwycięstwo St. Louis Cardinals" (dla nie wtajemniczonych baseball , MLB). Na szczęście inni nie zawiedli. A więc od początku.

 

Siatkarze USA raz na cztery lata szykują się pod kątem IO (a w zasadzie całe cztery lata przygotowują się do jednego turnieju) i do tego na nie leżą. Samego meczu nie oglądałem (wiem tyle z PR 1). Natomiast kilka wniosków mam: ciągle zaliczamy się do dość szerokiej światowej czołówki, nie mamy zagrywki i zawodników wybitnych. To zawodnicy wybitni wygrywają ważne mecze, my mamy co najwyżej dobrych i bardzo dobrych. W fazie grupowej dobrze wyglądał Łomacz, pretensji do rozgrywającego nie mam. Zagrywka - jestem zwolennikiem teorii, że minimum czterech musi zagrywać mocno, u nas zagrywa w porywach trzech i tu trzeba coś zmienić. Rzadko w ostatnich latach widziałem jakieś serie zagrywek po których nasz przeciwnik gonił piłkę po całym boisku i tego w najważniejszym momencie chyba zabrakło. Zabrakło też, moim zdaniem Marcina Możdżonka, Nowakowski grał tyle, że można by powiedzieć, że zasługi pojechał na wycieczkę, a Możdżonek potrafił nieraz odmienić blokiem losy meczu. Na koniec - jestem przeciwnikiem zwolnienia Antigi, z tym materiałem zrobił co mógł, zabrakło trochę szczęścia (w losowaniu 1/4)

Legia - wygrała 2:0, jeśli kibice nie zafundują w rewanżu walkoweru to po 20 latach zobaczymy polską drużynę w Champions League. Mecz - równolegle grali St. Louis Cardinals, więc na Legię wpadałem tylko w przerwach baseballu, na bramki akurat trafiłem. Napiszę krótko zwycięzców się nie sądzi.

I teraz zarwana nocka (może przesadzam, bo zdrzemnąłem się od 23 do 1:30, ale po meczu przez godzinę nie mogłem zasnąć) - szczypiorniści odrodzeni jak feniks z popiołów i Karol Bielecki, na którym (co przyznaję bez bicia) kilka lat temu sam postawiłem krzyżyk, a teraz tytuł może też dotyczyć tego zawodnika. Jak widzę, że Karol rzuca to mam podczas IO dziwny spokój (wpadnie). Brawa jednak dla całej drużyny, nawet Kus zagrał jak na siebie dobrze, a gdyby Wyszomirski bronił tak w każdym meczu to grałby w lepszym klubie. Jako drużyna zagrali bardzo dobrze i co niektórzy (czyli większość)  wykorzystuje ostatnią szansę na walkę o olimpijski medal. Z Danią w ostatnich latach szło nam raczej lepiej niż gorzej, na pewno półfinał będzie (jak zwykle) trzymał w napięciu. 

Cwilo trwaj - chciałoby się powiedzieć.

poniedziałek, 08 sierpnia 2016
Rafał Majka potęgą jest i basta

Nie oglądałem całej transmisji z wyścigu o olimpijskie złoto - konkretnie fragment między 205-210 km oraz ostatnie 16km, gdy z przodu byli już tylko Nibali, Henao i Majka. Nie będę pisał o taktyce itp.

Majka miał siły by pociągnąć za Nibalim (odpowiedzieć na atak i utrzymać się), miał szczęście, że na nich nie wpadł i dał radę uciekać na tyle skutecznie, że dowiózł brąz. Co z tego, że nie wygrał? Mara Abbott dzień później też samotnie uciekała i zajęła dopiero czwarte miejsce (spróbujcie sobie sami pedałować pod wiatr, sami - ja się zawsze czuję jakbym jechał pod górę). Majka nie jest specjalistą od płaskiego, zrobił co mógł, był czujny i mocny, wygrał co się dało.

Wszyscy jego hejterzy odczepcie się od Rafała, bo to bardzo dobry kolarz. Basta!

Łatwiej nie będzie...

Legia Warszawa kontra Dundalk FC w ostatniej rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Łatwiej nie będzie, bo być nie może. Rozumiem, że Irlandczycy wyeliminowali BATE Borysów, ale bez przesady, żeby się ich bać (polecam bramki z tego meczu na youtube były, nie chce mi się szukać). Jak Legia była dyskwalifikowana za Celtic, to IV rundzie eliminacji do LE dostała drużynę z Kazachstanu. Wtedy twierdziłem, że to swego rodzaju zadośćuczynienie za werdykt w sprawie Celticu. Ponieważ w losowania nie wierzę (tak, moim zdaniem to jest ustawione) Legia dostała od UEFA szansę na Ligę Mistrzów, właśnie za akcję z Celticiem. Jak jej nie wykorzystają? Chciałbym być cenzuralny, więc nie dokończę. Szansa jest ogromna, ale trzeba swoje zrobić na boisku i tyle. Osobiście chyba bardziej bym wolał Ludogorec, ale Dundalk, to jest drużyna do przejścia. Wymówek nie będzie żadnych. Niech najlepsi z Legii (pytanie o kim mowa) dostaną zaległe po Euro wolne i zagrają wypoczęci na maksa w kwalifikacjach do LM. Łatwiej nie będzie.

 

W tym wszystkim tylko Zagłębia żal. Była szansa powalczyć o coś więcej, uciułać trochę punktów do rankingu. Wierzę, że za rok znów zagrają w pucharach i trener Stokowiec z drużyną, mądrzejszy o tegoroczne ugra zdecydowanie więcej.

wtorek, 19 lipca 2016
17 mgnień wiosny

 

Nie wiem, czy będzie aż tyle (tu zresztą chodzi o sam tytuł, może google wybije), ale zaległości mam spore, więc pokrótce o wszystkim o czym myślałem napisać w ciągu roku a z różnych względów nie wyszło. Nie będę wybitnie rozwijał, bo już nie o to chodzi. Liczę, że poruszenie tych kwestii sprawi, że nie będę myślał o czym mogłem napisać i będę w stanie skupić się na tym co się dzieje teraz.

1. Artur Szpilka nieprzytomny po ciosie Wildera

Kiedyś pisałem ,że to mój kandydat to tytułu mistrza świata. Mimo niepewnej szczęki podtrzymuję to. Jeżeli mistrzem świata był Charles Martin, to dlaczego nie "Szpila"?

2. Rafał Majka

Na Giro d'talia 7,6,5; po drodze 3 na Vuelta Espana. I to ma być słaby kolarz? Nie atakuje? Wiem, że relacje z Tour de France 1993 nie są dostępne, ale jeśli ktoś na nie trafi to niech porówna styl jazdy Zenona Jaskuły i Majki, a potem wskaże 10 różnic. Jaskuła lepiej jeździł na czas i tyle. I był trzeci w Tour de France na koniec wyścigu. Mamy świetnego kolarza i cieszmy się z tego.

3. Golden State Warriors

Wygrać 73 mecze sezonu zasadniczego nie zdobyć tytułu mistrzowskiego? Gdyby Michael i spółka nie celowali w finał to by pewnie wygrali 75, a tak zaoszczędzili trochę sił i nie dość, że te 72 mecze w sezonie regularnym wygrali to jeszcze finały (zresztą sorry Stephen, lubię Cię i szanuję - MJowi mógłbyś co najwyżej napoje podawać i trafić co jakiś czas trójkę z jego podania)

4. Final Four Ligi Mistrzów dla Vive

Wow, szacun i proszę o powtórkę w Rio w wykonaniu reprezentacji Polski.

5. Siatkarze

Ile można grać. FIVB to jak powszechnie chora instytucja. Jaki sens ma organizowanie osobnego turnieju kwalifikacyjnego dla drużyn z Afryki i obu Ameryk? Żeby w z Pucharu Świata mniej się kwalifikowało?

6. Ekstraklasa i puchary

Od dawna twierdzę, że puchary to dla polskich drużyn przekleństwo, nie dlatego że trzeba grać co 3 dni, tylko dlatego że pan d... nie-piłkarz ma krótszy urlop niż jego d... kolega, który w pucharach grać nie musi. I taki pan d... nie-piłkarz niewypoczęty nie daje rady w kwalifikacyjnej pierwszej rundzie, a potem przez brak letniego wypoczynku pan d... nie-piłkarz nie może pokazać pełni umiejętności (ma je w ogóle?) w lidze. Może faktycznie PZPN powinien wystosować pismo do UEFA, że nie będzie zmuszał drużyn do gry w pucharach. Może unikniemy kilku kompromitacji.

7. Atletico żal

Nie grają porywająco za to z sercem. Mogliby tą Ligę Mistrzów wygrać, zamiast tego lalusia z numerem bodajże 7 na plecach.

8. Skoki narciarskie

Coś się wypaliło, zmiany były potrzebne. Zobaczymy co polscy skoczkowie zrobią z nowym trenerem i co Kruczek zrobi z Włochami.

 

Skończyło się na 8. Ze spokojem będę się mógł zająć bieżącymi wydarzeniami, godnymi odnotowania.

 

P.S. Pozdrawiam wszystkich, którzy tu zaglądają - 67 osób to niezły wynik.

wtorek, 28 czerwca 2016
Euro spoko (koko, koko)

Uwaga żyję. Projekt AzCardinals Polska jakoś funkcjonuje, więc czas ożywić PNS. Zaległości trochę mam, ale zajmę się sprawami bieżącymi. Będzie o Euro 2016, nie tylko w polskim wydaniu.

Na początek - czy mi się wydaje, czy tym razem kadra (wreszcie) nie ma hymnu przed ważną imprezą. Telewizji nie oglądam i tymi sprawami się nie interesuję, ale nawet w internecie i radio było cicho o tym. Zawsze uważałem, że te hymny to niepotrzebna strata czasu i co? Nie ma hymnu jest gra.

O Polsce krótko - gramy nieźle, nie mamy ławki rezerwowych, na tym etapie wszystko się może zdarzyć. Z Portugalią jak znam życie przegramy, a to głównie dlatego, że spodziewam się w tym meczu zwycięstwa. Sprawdza się niewiele moich publicznie ogłoszonych typów, więc ten pewnie dołączy do grona ogłoszonych nietrafionych. Żeby nie było Portugalii to akurat bardzo nie lubię, głownie przez takiego jednego lalusia, nawet nie wiem z jakim gra numerem, sprawdzę w czwartek.

A teraz o bohaterach, czyli Islandia i Walia. Super, że w tym zatęchłym czubie piłkarskim pojawiły się te dwa kraje i oby pociągnęły dobry występ dalej. To byłoby zabawne Walia, Islandia i Polska oraz Niemcy/Włochy w półfinale.

Dlaczego nie piszę nic więcej? Obejrzałem do tej pory 5, meczu na tych mistrzostwach - wszystkie Polaków (Irlandia Północna dopiero po przerwie) i dwa ostatnie 1/8. O czym tu pisać, że Anglicy grają jak zawsze, Włosi jak zawsze a Hiszpanie jak kiedyś? Każdy to widział więc nic odkrywczego nie napiszę. Dobrze, że w ogóle powstał ten tekst.

W planach mam jeden zaległy - może go przeleję na stronę PNS.

Póki co pozdrawiam tych, co tu zaglądają - mimo braku tekstów pojawiali się tutaj ludzie. Zaglądajcie dalej może w końcu ruszę pełną parą.

środa, 01 października 2014
Pierwszy miesiąc w NFC

Czas na podsumowanie NFC

NFC East

Philadelphia Eagles (3-1) niby mają niezły bilans, ale to się może szybko zmienić. Gra biegowa tej drużyny nie istnieje, LeSean McCoy zdobywa dołem średnio 2,7 jarda na akcję, więcej zamieszania robi Darren Sproles, który został ściągnięty jako wsparcie dla najlepszego RB poprzedniego sezonu. Obrona także spisuje się słabo. Do tego Nick Foles chyba został już rozpracowany i popełnia sporo błędów. Jeśli dodamy fakt, iż Eagles w pierwszych trzech meczach musieli odrabiać co najmniej 10-punktową stratę wyjdzie nieciekawy obraz i niepewna przyszłość. Warunkiem awansu do post-season jest powrót McCoy'a do zeszłorocznej formy, inaczej Philadelphia w styczniu zacznie wakacje. Dallas Cowboys (3-1) po inauguracyjnej porażce z 49ers zostali spisani na straty, ale drużyna wygrała 3 kolejne mecze, w tym odrobiła 21 punktów straty przeciwko Rams. W ataku szalej RB DeMarco Murray, Tony Romo podaje celnie i zdobywanie punktów przychodzi łatwo. Trochę gorzej z obroną, ale i tu zwłaszcza w porównaniu do poprzednie sezonu widać postęp. New York Giants (2-2) to kolejna drużyna, która po słabym początku zaczęła się rokręcać. Owszem Texans i Redskins, z którymi wygrali to nie są może drużyny z najwyższej półki, ale Giants sprawili też sporo problemów Cardinals, gdyby nie głupie błędy mogli tamten mecz wygrać. Washington Redskins (1-3) w statystykach wyglądają dobrze - czołowy atak, czołowa obrona, tylko bilans się nie zgadza. Statystyki zostały mocno nabite w meczu przeciwko Jaguars, przeciwko Eagles też wyglądało nieźle w ataku, ale Giants postawili już zbyt trudne warunki. Największą zagadką w stolicy jest, kto będzie podstawowym QB po powrocie do zdrowia Roberta Griffina, właśnie RG3 czy Kirk Cousins, który radzi sobie nieźle (poza meczem z Giants) i według ekspertów bardziej stylem pasuje do ofensywnego stylu Jaya Grudena. Post-season dla Cowboys, Giants z szansami na Wild Card, Eagles poza play-off.

Philadelphia Eagles atak (miejsce w lidze) 10 yds-6 passing- 26 run  obrona (miejsce w lidze)    28 yds- 23 pass- 26 run

Dallas Cowboys    atak 8-20-1     obrona  24-26-14

New York Giants    atak 18-16-16     obrona  18-22-10

Washington Redskins     atak 4-4-12    obrona  8-13-8

NFC North

Detriot Lions (3-1) jak zwykle imponują grą góra i odstają w grze biegowej, natomiast ogromną niespodzianką jest postawa obrony, która oddaje najmniej jardów w lidze. Do defensywy zastrzeżenia były od dawna, a w drafcie i off-season nie zrobiono wile by ją wzmocnić. Zatrzymać Packers i Rodgersa do 7 punktów to spore osiągnięcie. Zobaczymy jak ta defensywa spisze się w starciach z m.in. Falcons i Saints. Szanse na post-season są, ale pamiętajmy w zeszłym sezonie było 6-3, skończyło się 7-9. Green Bay Packers (2-2) falują. W ataku zawodzi RB Eddie Lacy, obrona biegowa nie istnieje. Pytanie czy mecz w Chicago to jednorazowy wyskok czy początek progresu. Minnesotta Vikings (2-2) stracili w trakcie sezonu QB Matta Cassela (kontuzja) i RB Adriana Petersona (zawieszony za przemoc nad dzieckiem) i grają. Swoją sznsę na razie wykorzystuje Teddy Bridgewater - podaje celnie, nie robi strat; nie ma jeszcze podania na TD, ale to się powinno wkrótce zmienić. Matt Asiata i Jerrick McKinnon robią swoje, co w połączniu z poprawnie działającą obroną daje nadzieje na post-season. Dywizja jest jednak wyrównana. Grają w nie też Chicago Bears (2-2). Wygląda na to, że wmecz z Bills był tylko wypadkiem przy pracy i tej oceny nie zmieni ostatni mecz z Packers.  Może zaskoczę, ale pamiętając o zeszłorocznej wpadce Lions postawię na zwycięstwo w dywizji młodych wilczków z Vikings, przed Lions i Packers.

Detroit Lions  atak 12-7-25     obrona  1-2-6

Green Bay Packers   atak 28-15-28    obrona 26-5-32

Minnesotta Vikings   atak 21-24-8   obrona 17-17-15

Chicago Bears   atak  20-14-20   obrona 22-20-20

NFC South

Jak na razie zespoły z tej dywizji to największy zawód. Atlanta Falcons (2-2), świetny atak łączą ze słabiutką obroną, szleje WR Julio Jones (29 złapanych podań 447 jardów, 3 TD). Obrona zaliczyła do tej pory 3 sacki, ci łagodnie mówiąc jest słabym wynikiem. Na pewno Falcons, będą się liczyć w walce o zwycięstwo w dywizji. Carolina Panthers (2-2) zaczęli sezon od 2-0, po czym nastąpiło bolesne zderzenie ze Steelers i Ravens. Gra biegowa i obrona przeciw biegom to już tylko wspomnienia. Drużyna w ogóle gra słabiej niż w poprzednim sezonie i na dzień dzisiejszy w styczniu widzę ich na wakacjach. New Orleans Saints (1-3) podobnie jak Falcons, świetny atak i brak obrony. Drew Brees gra swoje, przełomowy sezon zaliczy chyba Mark Ingram, ale bez obrony daleko nie zajadą, 0 (słownie zero) defensywnych przechwytów, mało sacków i mamy obraz defensywy. Saints grają teraz z Bucs a potem tydzień wolnego, w przypadku wygranej szansa na odbudowanie się. Tampa Bay Buccaneers (1-3) są zdecydowanie najsłabszą drużyną dywizji. Eksperyment pt Josh McCown podstawowym QB nie sprawdza się. Mike Glennon przeciwko Steelers zrobił więcej dobrego (m.in. zwycięskie podanie na TD 7 sekund przed końcem meczu) niż weteran w trzech pierwszych. Head Coach Lovie Smith miał poprawić defensywę, ale na to potrzeba czasu i na razie Bucs obroną nie straszą. Post-season dla Falcons, Saints i Panthers skończą ok. 8-8. Bucs czołowa piątka draftu

Atlanta Falcons   atak 1-2-14    obrona  31-30-28

Carolina Panthers   atak 25-13-29    obrona 23-12-27

New Orleans Saints   atak 3-3-11    obrona 29-29-21

Tampa Bay Buccaneers    atak 30-32-24    obrona 25-28-18

NFC West

Arizona Cardinals (3-0) niespodziewanym liderem dywizji. Kontuzja Obrona mimo poważnych strat (Washington, Dansby, Docket, Abraham) radzi sobie całkiem nieźle zwłaszcza przeciwko biegom. Podania zbyt łatwo dochodzą do WR drużyn przeciwnych. Widoczny jest brak pass-rushera (nie wiadomo kiedy wróci Abraham). Atak statystycznie średni, ale skuteczny. Drew Stanton udanie zastępuje kontuzjowanego Carsona Palmera, Andre Ellington spełnia pokładane w nim nadzieje, WR John Brown okazał się "kradzieżą" 3 rundy draftu. Tylko Larry'ego Fitzgeralda żal, piłkę złapać nadal potrafi, tylko nie jest już tak często celem swoich QB (jego sytuacja to materiał na inny wpis). Niemniej Spodziewam się zobaczyć Cardinals w styczniu  w grze. Seattle Seahawks (2-1) trudny początek sezonu zakończyli na plusie. Po przerwie powinni ruszyć z kopyta do przodu. Drużyna popełnia mało strat w ataku, w defensywie nadal są groźni, choć chyba nie tak jak w zeszłym sezonie. Sezonu w grudniu nie skończą. W kontekście San Francisco 49ers (2-2) więcej mówi się o konflikcie trenera ze starszymi zawodnikami niż o grze. Tymczasem do niej większych zastrzeżeń mieć nie można, obrona radzi sobie co najmniej dobrze, atak mimo problemów zdrowotnych OL też nie wygląda najgorzej. Frank Gore wciąż jest efktywny, Colin Kaepernick poza meczem z Bears utrzymuje wysoki poziom, do tego sporym wzmocnieniem jest WR Steve Johnson. Jeżeli drużyna nie rozwali się sama w styczniu przynajmniej jeden mecz zagra. Dla St. Louis Rams (1-3) sezon zaczął się od straty QB Sama Bradforda (nie spodziewam się go zobaczyć w barwach Rams), następnie kontuzji doznał drugi QB Shaun Hill i musiał grać Austin Davis (pominięty w drafcie 2012). Celność podań 72% 3TD, 3INT, na minus na pewno przegrana końcówka z Cowboys. Obrona przeciw biegowa należy do najsłabszych w lidze a DL która miała być postrachem zaliczyła jeden sack. Dywizja dla Cardinals, Seahawks i 49ers w Wild Card, pod warunkiem, że konflikt w San Francisco nie rozsadzi drużyny. Rams z bilasem 6-10

Arizona Cardinals  atak  24-18-21   obrona  5-18-4

Seattle Seahawks  atak 14-26-3    obrona  6-19-5

San Francisco 49ers  atak 19-22-7    obrona 2-7-2

St. Louis Rams  atak 9-9-22    obrona 12-3-30

Tagi: NFL
11:21, osinho
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 września 2014
NFL - podsumowanie pierwszego miesiąca AFC

Za nami miesiąc (czyli 4 serie spotkań) sezonu NFL. To dobry czas, żeby zrobić pierwsze podsumowania i spróbować wyciągnąć jakieś wnioski.

 

AFC East

3 drużyny mają bilans 2-2, w dwóch przypadkach to raczej zaskoczenie: New England Patriots, że zaczęli tak słabo, przekonywująco wygrali z Vikings, okrutnie męczyli się z Raiders, przegrali z Dolphins i Chiefs. Słabo gra OL, 30 miejsce w lidze w passing attack (sic!) defensywa niby dobrze, ale czegoś brakuje. Oglądałem mecz z Chiefs i zastanawiam się, czy zdrowy Brady po raz pierwszy w karierze cały post-season będzie oglądał w telewizji. Drugie zaskoczenie to Bills, że zaczęli tak dobrze (mieli nawet bilans 2-0), natomiast fakt, że w najbliższym meczu ich ofensywę poprowadzi Kyle Orton nie wróży najlepiej. Miami Dolphins grają trochę w kratkę, ale to ich stawiam na dzień dzisiejszy w gronie faworytów dywizji, mają dobry atak i najlepszego na dzień dzisiejszy QB w dywizji a to może wystarczyć. Z kolei Jets (bilans 1-3) mimo niezłego ataku i dobrej obrony wyprzedzą co najwyżej Bills i to pod warunkiem, że Michael Vick zostanie starterem wystarczająco szybko.

Dolphins atak (miejsca w lidze) 15 yds 23 pass 6 run   obrona 7 yds  6 pass 13 run

Jets    atak  11-21-2   obrona  3-10-1

Bills   atak 27-31-13   obrona   10-25-3

Patriots  atak  29-30-23  obrona  4-1-23

Do wygrania dywizji powinno wystarczyć 10-6 - jeśli obudzą się Patriots, jeśli nie 9-7 dla Dolphins.

 

AFC North

W dywizji na czele Cinncinatti Bengals (3-0) na rozkładzie m.in. Falcons i Ravens. Andy Dalton gra jak zwykle solidnie, pewnie poprowadzi drużynę do post-season, ale tam podejrzewam jak zwykle klapę. Baltomore Ravens (3-1) po inauguracyjnej porażce z Bengals odnieśli 3 zwycięstwa i są na dobrej drodze by zagrać chociaż jeden mecz w styczniu. Tercet Forsett, Talafiero, Pierce sprawia, że nikt nie myśli o braku Ray'a Rice. Swoją szansę wykorzystuje zwłaszcza Forsett, dla którego Ravens to szósty klub w karierze NFL. Pittsburgh Steelers (2-2) mają problemy w końcówkach a orzynajmniej w drugich połowach. Pozwolili dogonić się Browns (ostatecznie wygrali) i przegonić Buccaneers (7 sekund przed końcem meczu). Atak niby czołówka ligi, obrona na poziomie dywizji, czegoś jednak moim zdaniem zabraknie do post-season, być może tej koncentracji. Cleveland Browns (1-2) nadspodziewanie dobrze radzą sobie w ataku, gorzej jest z obroną, ale i tak wszystkie ich mecze zakończyły się różnicą co najwyżej 3 punktów. Brian Hoyer radzi sobie na tyle dobrze, że Johny Manziel grywa na razie pojedyncze snapy jako QB, zdarzyło mu się też zagrać jako WR (akcja została anulowana z powodu ofensywnej kary).

Bengals   atak 7-11-15   obrona   14-15-17

Ravens    atak  6-12-9  obrona   13-24-7

Steelers    atak 5-8-5   obrona   16-16-16

Browns     atak 12-13-17    obrona   30-27-29

O zwycięstwo w dywizji powalczą Bengals z Ravens i stawiam, że obie drużyny zagrają jeszcze w styczniu. Browns przy odrobinie szczęścia zakręcą się wokół bilansu 8-8. Steelers mogą skończyć na plusie, ale bez post-season.

 

AFC South

Liderm dywizji są na razie Houston Texans (3-1) ale to się wkrótce zmieni. Drużyna gra teraz po kolei z Cowboys, Colts i Steelers i bilans inny niż 3-4 będzie dla mnie zaskoczeniem. Texans nie powalają ani w ataku  w obronie jest trochę lepiej, zwłaszcza jeżeli przeciwnik ma zdobyć punkty. W kategorii atak - druzyna której grę prowadzi QB Ryan Fitzpatrick w dłuższej perpektywie może liczyć tylko na obronę.  Największą siła Indianapolis Colts (2-2) jest atak podaniowy (najlepszy w lidze) i słabość rywali w dywizji, pozwoli to dostać się do Wild Card i nic więcej. Defensywa odczuwa brak Roberta Mathisa i to w decydujących meczach sezonu zrobi różnicę na niekorzyść tej drużyny. Tenessee Titans (1-3) zaczęli od imponującej wygranej z Chiefs, jeżeli chodzi o kolejne mecze to powinni zatrudnić solidny korpus WR, to pw przyszłym sezonie może w końcu powalczą o post-season. Jacksonville Jaguars (0-4), w tym sezonie to dwa pozytywy: Blake Bortles debiutant na pozycji QB, który ma papiery, żeby zostać gwiazdą ligi i Allen Hurns pierwszoroczny WR. OL nie istnieje (Redskins zaliczyli 10 sacków), gra biegowa nie istnieje (z wyżej wymienionych powodów, choć przeciwko Chargers wyglądało to lepiej - obawa przed grą górą), defensywa istniała tylko w pierwszej połowie meczu przeciwko Eagles.

Colts   atak 2-1-18  obrona  19-21-11

Texans   atak 22-19-19  obrona  21-14-24

Titans   atak 26-29-17  obrona  15-9-22

Jaguars    atak 31-25-30  obrona 32-32-25

Dywizję wygrają Colts i będzie to jedyna drużyna, która zagra w post-seaon. Jaguars będą mogli poświęcić wysoki pick (1-3) w drafcie na dobrego obrońcę lub OL. Dla Texans sezon będzie nijaki dla Titans słaby.

AFC West

San Diego Chargers (3-1) po minimalnej porażce z Cardinals ograli Seahawks i dwa kolejne mecze, powinni wygrać też dwa kolejne (Jets, Raiders). Philip Rivers przeżywa drugą młodość, podobnie jak Antonio Gates (3 TD przeciwko Seahawks), nie istnieje gra biegowa dodatkowo zdziesiątkowana przez kontuzje (Matthews i Woodhead) - ten pierwszy ma jeszcze szansę wrócić w tym sezonie. Póki co Chargers mają 2,4 jarda na akcję dołem. Denver Broncos (2-1) mają już za sobą bye week i porażkę z Seahawks. Peyton Manning gra swoje ale bez błysku, gra biegowa po stracie Knowshona Moreno (gra w Dolphins) kuleje. Obrona też nie spisuje się najlepiej, zwłaszcza przeciwko podaniom. Na razie to tylko 3 mecze, ale Broncos mogą do ostatniego meczu walczyć o post-season. Po inauguracyjnej porażce Kansas City Chiefs (2-2) podniosły się głosy, że dużyna się skończyła i zawalczą o nr 1 w drafcie. A tu niespodzianka. Tydzień później sprawili duże problemy Broncos, potem rozbili Dolphins i Patriots. Objawieniem sezonu jest RB Knile Davis zeszłoroczny pick 96 udanie zastępujący kontuzjowanego i uzupełniający zdrowego Jamaala Charlesa. Gdzie tak naprawdę są Chiefs pokażą dwa najbliższe mecze z 49ers i po bye week z Chargers. Oakland Raiders (0-4) właśnie zwolnili trenera, chociaż nie wiem czy to cokolwiek pomoże. Druzyna jest złożona z weteranów, którzy najlepsze lata mają chyba za sobą. Atak jest najsłabszy w lidze, Derek Carr robi co może, ale poza Jamesem Jonesem nie ma do kogo podać. Obrona przeciw podaniom spisuje się dobrze natomiast przeciw biegom bardzo źle. W efekcie jest to jedyna drużyna, która może zagrozić Jaguars w walce o nr 1 w przyszłorocznym drafcie.

Broncos   atak 23-10-27  obrona  27-31-12

Chargers   atak 17-5-31   obrona  9-11-9

Chiefs     atak 16-28-4  obrona 11-8-19

Raiders    atak 32-27-32  obrona  20-4-31

Zwycięstwo w dywizji dla Chargers, Broncos do Wild Card, Chiefs ok. 8-8, Raiders z szansami na 0-16

czwartek, 18 września 2014
Russia Go Home

Nie dosłownie, bo zagrają jeszcze z Iranem o piąte miejsce, ale znając mentalność Rosjan tego meczu woleliby nie grać (stąd stawiam na zwycięstwo Iranu).

Denerwowały mnie wczorajsze pomysły, żeby kibicować Rosji, bo jak ograją Brazylię to Polacy zagrają w półfinale. Taki pomysł, byłby dobry w 362 dni w roku, ale nie 17 września (do tego nie znane mi dokładnie daty rozbiorów Polski). Brazylia wczoraj miała wygrać - i wygrała. Dzisiaj Polska miała wygrać dwa sety - i wygrała dwa pierwsze, potem niepotrzebne rozluźnienie (plus Rosjanie, którzy za wszelką cenę chcieli dokopać Polakom) i doszło do tie-breaka - na szczęście wygranego przez naszych.

Jeżeli ktoś uważa, że czepiam się Rosjan i ich niechęci do Polski (grach zespołowych nie lubię tylko siatkarzy i hokeistów) to jest jedna istotna sprawa, o której należy pamiętać. Jeżeli naród będący przez ponad 200 lat (nawet chyba bliżej 300) pod okupacją tatarską (tak, w dziejach Moskwy miało coś takiego miejsce), w XXI wieku dniem narodowym ogłasza rocznicę końca okupacji Kremla (dwuletniej) przez inny naród to jego niechęć chyba bije wyraźnie.

Wracając do dzisiejszego meczu i całych mistrzostw (kiedy ja ostatnio pisałem na gorąco?) - Antiga wygrał, stworzył zespół. W trenerskim CV będzie miał zapisane - pierwsza praca reprezentacja Polski, półfinał Mistrzostw Świata (mam nadzieję, że złoty medal) i to mimo rezygnacji z Kurka. Okazało się, że bez niego jednak można grać. Wlazły rozkręcał się długo, ale jak już się rozkręcił, to niszczy wszystko, Winiarski - klasa sama w sobie, Drzyzga - rozgrywający na lata, Kłos - solidny, Nowakowski - długo najsłabszy, w meczu z Rosją znowu grał na swoim wysokim poziomie, Mika - dzisiaj solidny występ, raczej dobry niż zły, w ważnych momentach akcje udane, to samo Kubiak.

W półfinale Niemcy, grupa przeciętniaków z silnym fizycznie Grozerem jak najbardziej do ogrania. W finale Brazylia albo Francja, czyli drużyny, z którymi Polacy już wygrali.

A co będzie dowiemy się w weekend.

Mam nadzieję, że o tym napiszę.

czwartek, 14 sierpnia 2014
Jak Rafał stał się kozakiem

Tak czasu trochę minęło, ale chciałem o tym napisać, więc co mi się rzadko zdarza piszę.

Nie oglądałem zbyt często kolarstwa, zresztą głównie Tour de Pologne. W zeszłym roku widziałem jak Rafał Majka nie potrafi zaatakować, tzn. niby próbuje, ale zaczyna się oglądać i czekać (zwłaszcza na etapie wokół Zakopanego, gdzie w końcówce poszła ucieczka, a na podjeżdxie po Olcz Majka niby próbował się wyrwać do przodu. Na tegorocznym Giro d'Italia też widziałem jeden etap (ten, który wygrał Quintana i przejął koszulkę lidera) - tam też Majka w pewnym momencie próbował odjechać grupie lidera, ale widząc, że nikt nie chce za nim podążyć rezygnował z próby ucieczki.

I tak doszło do Tour de France, w którym Majka pojechał nieco z przypadku. Po kontuzji Contadora zespół Saxo-Tinkoff nastawił się na wygrywanie etapów i Majka nie miał wyjścia, musiał być z przodu. Na 13 etapie jeszcze się ciągnął za Koenigiem, ale na 14 był od początku w ucieczce i jak dojechał do ostatniego podjazdu to na polecenie dyrektora sportowego ruszył do przodu. Na ostatnich metrach wyglądał jakby miał umrzeć, ale przyjechał przed wszystkimi. Wygląda na to, że to był moment zwrotny, odjazd na 17 etapie, puszczanie oczka do kamery, zdecydowane zwycięstwo. Atak na 18 etapie też bardzo dobry, rozerwał grupkę, jechał sam, później nie wiem czy osłabł, czy stwierdził/ dostał polecenie, że lepiej poczekać na goniącą trójkę, w każdym razie kolejne podium i zapewniona koszulka dla najlepszego górala.

Przed Tour de Pologne zapowiadał, że chce zrobić show dla kibiców, ale też, że chciałby wygrać. Mimo zmęczenia pokazał klasę. Najpierw wygrał etap do Strbskiego Plesa - finisz z dużej grupy pod górę. Już to świadczyło o dużej mocy. Następnego dnia fantastyczny atak w Bukowinie i pokaz mocy. Rok temu widząc, że nikt za nim nie mjedzie mógłby odpuścić, w tym po tym jak usiadł Izaguirre nacisnął tylko mocniej na pedały. Na ostatnim etapie, czasówce pojechał na maksa i się obronił. Zapowiedział zwycięstwo i wygrał, w dobrym stylu, krótko mówiąc KOZAK.

W pamięci zostały mi słowa Majki już na mecie 6 etapu :"Wiem, że jak mnie boli to tych z tyłu też". I tego się Rafał trzyma przez całą karierę- nieraz przegra, ale sporo też wygra, ma dużo czasu, przed nim przynajmniej 10 lat ścigania się na najwyższym poziomie.

Tagi: kolarstwo
12:58, osinho
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3